Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia polska. Pokaż wszystkie posty

12 grudnia 2016

Leczo z kaszą gryczaną

 
Leczo z kaszą gryczaną, coś co zna i lubi chyba każdy ;)
 
Składniki 

-1 papryka czerwona
-1 papryka pomarańczowa
-1 papryka zielona
-1 papryka żółta
-0,5 l wody
-0,5 kg pieczarek
-Słoiczek przecieru pomidorowego
-1/4 szklanki ostrego ketchupu
-400 g frankfurterek
-2 duże cebule
-2 kopiaste łyżki masła

1. Paprykę po usunięciu gniazd nasiennych kroimy w paski, po czym wrzucamy ją do garnka z grubym dnem i zalewamy wodą. Dusimy paprykę prze 20 minut.

2. Cebulę kroimy w krążki i smażymy na maśle, po czym przekładamy do papryki.

3. Dodajemy drugą łyżkę masła.

3. Na maśle smażymy pokrojone frankfurterki i dodajemy pieczarki.

4. Pieczarki i frankfurterki dodajemy do papryki i cebuli.

5. Do warzyw dodajemy koncentrat i ketchup jeśli chcemy by leczo było bardziej ostro możemy dodać 3 papryczki peperoncino.

6. Leczo dusimy na wolnym ogniu przez 30 minut, im dłużej tym smak będzie bardziej bogaty! Podajemy z kaszą, ryżem bądź makaronem.


27 marca 2016

Karczma Lwowska - Wrocław

Wracając w rodzinne strony, postanowiłem wybrać się do jednego z moich ulubionych miast - Wrocławia. Jechałem tam z zamiarem wybrania się do najstarszej europejskiej restauracji, działającej od 1227 roku - Piwnicy Świdnickiej, mieszczącej się w podziemiach ratusza. Niestety bez wcześniejszej rezerwacji nie ma takiej możliwości.

Lekko zawiedziony, postanowiłem znaleźć inny lokal. W oczy rzuciła mi się "Karczma lwowska", mieszcząca się pod adresem "Rynek 4", choć jej parter nie zachwycał i raczej nie zachęcał do wejścia, to menu zawierało pozycje, które po ostatniej wizycie u Magdy Gessler, chciałem sprawdzić. Po wejściu zostaliśmy przywitani przez Panią, która znalazła dla nas stolik, pomimo, że nie mieliśmy rezerwacji.





Po przejściu na piętro znaleźliśmy się na Ukrainie! Dekoracje w lokalu są piękne, wszędzie pełno kłosów siana, wieńców i dekoracji nawiązujących do ukraińskiej wsi. W jednej chwili znaleźliśmy się w środku sierpniowych zbiorów. Na ścianie widniały obrazki przedstawiające Lwów, wszędzie paliły się świece a klimat dopełniało stłumione światło kinkietów.


Minęło niespełna 5 minut i pojawił się kelner, miły, uprzejmy, podał nam kartę. Karta zawierała głownie pozycje kuchni polskiej i ukraińskiej. Zdecydowałem się na barszcz czerwony z kołdunami (21 zł) i mój ulubiony tatar z polędwicy (34 zł). Dania były... Niestety bardzo nieudane, barszcz był okrutnie słony i kwaśny od octu, kołduny zamiast delikatnego ciasta były grube i pozbawione jakiegokolwiek smaku, trudno nawet powiedzieć co znajdowało się w farszu, bo był niewyczuwalny. Tatar, który miał być z polędwicy, z pewnością z niej nie był. Mięso było raczej słabo posiekane a dodatki ubogie. Do dań zamówiłem piwo (15 zł).



Restauracja była pełna gości, z każdej strony było słychać język nieniecki.
Na pochwałę zasługuje czystość w lokalu, stoły są ładnie zastawione, obrusy czyste, toalety pozbawione kurzu i nieczystości, podobie jak bibeloty i obramowania drzwi, czy listwy przypodłogowe i boazeria. Na plus zdecydowanie jest także obsługa, miła, kulturalna i elegancko odziana.


Wnioski ogólne? Smacznie nie zjemy, jedzenie posiada cenę nieproporcjonalną do jakości, choć odpowiednią do lokalizacji. Nastawienie jest prawdopodobnie głownie na turystów zza zachodniej granicy. W lokalu panuje bardzo przyjemna atmosfera, sprzyjająca biesiadowaniu. Duży plus za dbałość o czystość i szczegóły.



2.7/5